Blog > Komentarze do wpisu
Uwaga na "Jasia i Małgosię"

Dotychczas jakoś tak się złożyło, że zwlekałam z przeczytaniem córci klasycznej bajki "Jaś i Małgosia". Wydawało mi się, że mała nie jest gotowa na zapoznanie się z archetypicznym czarnym charakterem Baby - Jagi, pomimo, iż ów podły typ spotyka zasłużona kara za złe postępowanie. Córcia jednakowoż rośnie i dojrzewa emocjonalnie - stwierdziłam więc wczoraj, że jest już chyba gotowa na klasyk, znany wszystkim pokoleniom żyjących Polaków... Sięgnęłam po wersję "Jasia i Małgosi" Jarosława Mikołajewskiego, zakupioną niegdyś z całą serią bajek sygnowanych przez miesięcznik "Dziecko".

Sądząc książkę po pięknych ilustracjach ochoczo rozpoczęłam czytanie "Jasia i Małgosi" chorej Lence. Doszłam do strony drugiej i głos zaczął mi się z lekka łamać. Strony kolejne upewniły mnie w tym, że panu Mikołajewskiemu przydałby się terapeuta lub może ja czegoś tu nie rozumiem... 

Książka zionie wprost bezsensownym okrucieństwem, trudnym do pojęcia nie tylko niewinnemu trzylatkowi, ale i jego obytej z podłością świata tego mamie. W skrócie wersja Mikołajewskiego jest taka, że Jaś i Małgosia zostają wyprowadzeni przez ojca drwala do lasu, a dzień później na bagna (bo z lasu udaje im się wrócić), po to, aby się ich, na polecenie drugiej żony, pozbyć. Ojciec, rzekomo kochający rodzic (hehehe), bezwolnie poddaje sie woli złej kobiety z którą żyje, wybierając śmierć dwojga własnych dzieci, zamiast choćby opuszczenia domu wraz z nimi i życia w spokoju ducha i sumienia. Żeby tego było mało, po długiej wędrówce, dzieci trafiają do chałupy strasznej Baby - Jagi. Jędza postanawia spożyć Jasia, trochę go wcześniej utuczywszy. Małgosia żeby ocalić brata zostaje zmuszona do zabójstwa na jędzy Jadze, po czym uwolnione dzieci podejmują decyzję, żeby jednak ponownie wrócić do domu ojca i macochy, co by ich przekonać do rodzicielskiej miłości... Aaaaa! Gdzie tu pozytywne zakończenie, gdzie nauczka dla podłego i złego charakteru, gdzie okazja do oczyszczenia umysłu dziecka ze strachu wywołanego bajką?

Ciarki żenady na plecach rozpierzchły mi się szybko na skutek podniesienia się ciśnienia tętniczego krwi i ogólnego wnerwa na autora ksiązki. Lenka, nie na żarty wystraszona, nie mogła tego wieczoru zasnąć, dopytując się raz po raz dlaczego tamten tatuś zaprowadził dzieci do lasu i tam je zostawił.. Bez komentarza...

Miałoby się ochotę zadzwonić do pana bajkotwórcy z zapytaniem, jaki był cel sklecenia takiego okrutnego tekstu, adresowanego przeciez do małych dzieci... Co maluchy miałyby wynieść z lektury tejże bajki i jaki świat jawi się młodemu czytelnikówi po jej lekturze?

Być może celem pana Mikołajewskiego było straszenie dziecka w wieku przedszkolym, ja nie wiem, ale w takim wypadku temu panu już dziękujemy... Z pewnościa nie zakupię już ksiązki opatrzonej nazwiskiem tego autora. Cenię sobie spokój ducha mojego dziecka, a jeśli już ma coś przeżywać pod wpływem lektury, to na pewno historie życiowe z sensem, morałem i jakąś dla siebie nauką. Nie bezsensownie okrutne i straszne.

Stanowczo odradzam.

piątek, 16 stycznia 2009, niezbyt-wysokie-obcasy
Komentarze
2009/01/16 21:02:45
i najsmutniejsze jest to, że książke rekomenduje tak znane wydawnictwo.
-
2009/01/16 21:27:52
a ja nie bardzo rozumiem - przerobiłam kilka wersji "Jasia i Małgosi" i niezaleznie od wydawnictwa czy autora ona jest wszędzie mniej więcej taka sama.

pomijam oczywiscie fakt, że bajka jest bezsensowna, okrutna i popaprana; jak kilka innych tytułów.klasyka mówicie ...
-
Gość: dagna., atm91-2-82-241-141-171.fbx.proxad.net
2009/01/17 03:19:16
Na poczatku powiem tak , ze bajka niekoniecznie musi miec tylko moral i powinna podobac sie rodzicom , bajka moze miec swoj gleboki sens dla dziecka pozwalajac mu zwalczac swoje demony :)

Jas i Malgosia , Czerwony Kapturek , Kopciuszek , Tomcio Paluch ... i wiele innych , to bajki odpowiadajace na wiele rozwojowych lekow , ktore dotycza nasze dzieci :)
Kopciuszek opowiada o rywalizacji z rodzenstwem . Tomcio Paluch odmalowuje nam obraz psychiki dziecka o otaczajacym go przerazajaco duzym swiecie w ktorym mozna czuc sie bezradnie i mocno sfrustrowanym :) Natomiast Jas i Malgosia odpowiada na najbardziej popularny lek u dziecka ; strach przed porzuceniem ...
Dziecko czesto nie potrafi zwerbalizowac swoich lekow , a jeszcze czesciej ich nawet rozpoznac ? Bywa , ze nawet boi sie o nich mowic , zeby sie nie nasilily . Z bajka jest o tyle latwiej , ze wyraza je dzieki bohaterom . Mowiac o nich , mowi o sobie i tak dzieki nim komunikuje z nami :)
Leki towarzysza nam od urodzenia . Noworodek boi sie utraty fizycznego wsparcia . Dwulatek moze byc przerazony widokiem znikajacej wody w wannie , jak i sfrustrowany przez spuszczenie woda tyle co oderwanej od siebie kupki ;) U trzylatka czesto wystepuja leki przed wyimaginowanymi postaciami jak duchami , bestiami , czarownicami itp. ( czarownice , babajagi i bestie powstaly dzieki fantazji dzieci , wiec autorzy nie stworzyli ich do postraszenia , ale raczej w celu odpowiedzenia na ich obawy ) Wreszcie u czterolatka moze okazac sie , ze nagle boi sie ciemnosci , ;)
Wszyscy boimy sie czegos , a u dziecka jest o tyle trudniej , ze nie jest jeszcze samodzielne i zbyt slabe , zeby sie obronic . My dorosli podswiadomie dobieramy sobie literature , ktora najlepiej pomaga nam komunikowac z naszym wnetrzem . Odpowiedni dobor bajek pozwala nam natomiast komunikowac z naszymi dziecmi :))
To prawda , ze wiele nam sie wydaje bezsensownych , ale to wlasnie dlatego , ze nie odpowiadaja one na nasze leki , ale te naszych dzieci .My o tych juz dawno zapomnielismy ;)
-
Gość: dagna., atm91-2-82-241-141-171.fbx.proxad.net
2009/01/17 03:23:40
ciag dalszy ;


Lek przed porzuceniem , jestem praktycznie codziennie swiadkiem tego fenomenu .
Rodzic przyprowadza swoje dziecko do przedszkola ( 2 ,3 latka ) , a to zawsze placze przed rozstaniem , albo zatapia sie w swojej frustracji dobra chwile po rozstaniu . Inny taki przykladem moze byc niechec do snu , strach przed zasnieciem , bo to rowniez jest moment seperacji z rodzicem ...
Dzieki niektorym bajkom u dziecka redukuje sie napiecie , bo oswaja sie z zagrozeniem , niektore uswiadamiaja dziecku na czym polega ich lek i co wazne moga wreszcie poprzez bajke wyrazic ten lek :) Na pozor okrutne bajki rozwijaja pole pozytywnego myslenia , pomagaja w racjonalizowaniu problemu , pobudzaja do dzialania , precyzuja emocje , stymuluja empatie , daja mozliwosc zrozumienia problemu przez inny pryzmat ... to dosc wazne aspekty w rozwoju myslenia u dziecka .
Dziecko ma niezaspokojona potrzebe bezpieczenstwa ( mysle , ze my dorosli wlasciwie tez ) w wyniku czego powstaje cala gama lekow ; ciemosc , bestie ,odrzucenie , porzucenie ... i to wszystko jest zupelnie naturalne , trzeba jednak o tym wiedziec , zeby latwiej nam bylo komunikowac .
Twoja corka nie mogla zaspac przezywajac historie Jasia i Malgosi , pewnie dlatego , ze poraz pierwszy spotkala sie z obrazem "okrucienstwa" , moze dlatego , ze utozsamila sie z wlasnym lekiem , ktorego nie rozumiala , a ktory jej nawet nie podejrzewasz ? ... obojetnie , jej reakcja wg. mnie byla calkiem naturalna , to byla okazja do ciekawej wymiany miedzy wami :)
Nie bojmy sie tego , ze nasze dzieci sie boja tylko sprobujmy zrozumiec na czym polega ten strach ...
Bywa , ze wydaje nam sie , ze nasze dzieci nie sa gotowe do zrozumienia pewnych rzeczy , a tak naprawde czesto , to my nie potrafimy im tego w prosty sposob wytlumaczyc :) ... wiec chyba z tym doborem lektury bywa , ze powinnismy uwazac nie tylko na to czy nasze dziecko jest na nia gotowe , ale tez czy sami potrafimy je przeprowadzic przez ta lekture ;)

Pozdrawiam naprawde serdecznie i przepraszam za te wywody .
-
Gość: dagna., atm91-2-82-241-141-171.fbx.proxad.net
2009/01/17 03:37:24
Proponuje kilka przeciwlekowych tytulow Marysi ;)

lek porzucenie " Misulek w przedszkolu "
- zagubienie " Zagubiony promyczek "
-separacja z rodzicem "Zuzu-Buzi"
-kontrol nad wlasnym cialem " Wesoly Pufcio "
-kompromitacja " Lisek Lakomczuszek "
-ciemnosc " Mrok i jego przyjaciele "
-hospitalizacja " Ufus"
-szkola "Dziewczynka z obrazka "
-smierc "Lustro"
-konflikty rodzinne "Ksiezycowy domek "

Maria Molicka

Bardziej przystepne dla rodzicow ;P
-
2009/01/17 10:31:43
monit - ja nie znam takiej wersji. Mnie mama czytała bajkę w wersji, że dzieci szły do taty drwala zanieść mu obiad i mama je przestrzegała, aby trzymały się ścieżki. One zboczytły i zabłądziły. Dalej to już podobnie. Dla mnie najgorszy był właśnie początek - ojciec oddający dzieci na zagładę ze strachu przed nową żoną... Potworne.
-
2009/01/17 10:38:46
dagna - mogę się z Tobą zgodzić, ale tylko częściowo :) Bo to, co tłumaczysz, a traktujące o terapii bajką, jako sposobem na walkę z lękami dziecięcymi, jest zasadne, ale tylko pewnych granicach. Nie każde okrucieństwo i podłość ludzka nadaje się, moim zdaniem, do podania dziecku w wieku przedszkolym. A nawet jeśli już się nadaje, to bajka MUSI!!! mieć dobre zakończenie. Nie może być tak jak w przypadku tej konkretnej bajki, że dzieci są dwukrotnie wyprowadzane do lasu, przeżywają tragedię porzucenia, potem więzione przez podłą babę, a na koniec nie pokazuje się dziecku, że za te wszystkie cierpienia zostały wynagrodzone przyjęciem ich do domu i nawróceniem złej macochy. Tu zakończenie jest bezsensownie zawieszone.
Niczego nie rozwiązuje taka bajka, na żadne pytania nie daje odpowiedzi, straszy dziecko bez celu i logiki. Tak uważam.
-
2009/01/17 11:38:35
Dagna - poza tym jaki jest cel pokazania dziecku okrucieństwa z najwyższej półki rodzica???? Jakie lęki to ma rozładować i w jaki sposób? Bo moim zdaniem ta bajka jedynie namnoży lęków i to naprawdę strasznych. Moje dziecko nie musiało bać się czegokolwiek w realu, ani mieć jakichś lęków własnych, żeby przerazić się losem Jasia i Małgosi.
Dla mnie jest to przykład ANTYBAJKI. Przykład na podawanie czystego okrucieństwa bez powodu, logiki, psychologiczny przyczyn i bez pozytywnego zakończenia.
I nikt mnie nie przekona w tym wypadku o zasadności wydawania takiego bajkowego gniota - przerażająca niefrasobliwość wydawcy.
-
Gość: dagna., atm91-2-82-241-141-171.fbx.proxad.net
2009/01/17 20:08:41
Moglabys mi konkretnie strescic koniec tej bajki wg.Mikołajewskiego ?
-
2009/01/18 09:16:53
Jasne :)
Po wepchnięciu czarownicy do pieca dzieci zastanawiają się co dalej robić. Małgosia proponuje wrócić do taty i poprosić macochę, żeby ich polubiła: "Powiemy, że jeśli nas nie polubi będzie samotna i brzydka jak Baba - Jaga. Jaś bierze siostrę za rękę i idą.

Myślę, że statystyczne dziecko raczej nie uwierzy w to, że macocha może polubić dzieci, skoro wcześniej bezwzględnie kazała zaprowadzić je na bagna i zostawić. Historia Jasia i Małgosi zostawia tu więc miejsce na złe zakończenie - ponowną próbę pozbycia się pasierbów.
A nawet jeśli uwierzy, to zakończenie bajki pełnej okrucieństwa powinno mieć mocniej zaznaczone pozytywne zakończenie, a nie tak jak tutaj - może ich macocha polubi, a może i nie...
-
Gość: dagna, atm91-2-82-241-141-171.fbx.proxad.net
2009/01/18 10:37:44
No tak , w oryginalnej wersji Grimm'a , dzieci znajduja perly i inne bogactwa i wracaja do domu w ktorym znajduja ojca wdowca i od tej pory zyja w dostatku i szczesciu ...
Nie wiem czemu sluzy ta zmiana ... bajka jest niedokonczona i kojarzy sie z" horrorem" dziecinnym w ktorej szykuje sie nastepna czesc ?
-
Gość: dagna, atm91-2-82-241-141-171.fbx.proxad.net
2009/01/18 21:19:10
Dodam jeszcze tylko , ze nawet jesli osobiscie jestem fanka Grimma to jednak Jas i Malgosia proponowalabym najwczesniej pieciolatkom ?
-
2009/01/19 04:34:34
Mnie szokuje to co pisze dagna. - Za moich czasłów, czyli gdy moje dzieci były małe, wkażdej książce pisano i we wszystkich telewizorach mówiono, że dziecka nie wolno przytulać nawet rodzicom. Teraz nie wolno tylko pedofilom, ale wszyscy są pedofilami. - Za moich czasów najwybitniejsi uczeni od pedagogiki i medycyny kategarycznie zabraniali wziąć dziecko na ręce, gdy płacze, a nawet zabraniali na płacz zwracać uwagę. O jakichś stresach nawet nie napomykano, a więc i o wychowywaniu bezstresowym. I dziecko musiało spać na płaskim, z rozdziawioną buzią, bez poduszki.
- Jeśli ktoś twierdzi, że bredzę, niech sięgnie po książki z lat 60-tych. A młodzi rodzice je wtedy kupowali, bo też chcieli wychowywać i karmić dzieci nowocześnie.
- Kilka lat potem zacząłem rzygać na słowo "nowocześnie". I na "naukowo".
-
2009/01/19 04:36:45
Wtedy był nawet "naukowy socjalizm". I każdy naukowiec go chwalił.
-
2009/01/19 11:49:33
masz rację fg, tak było! Idiotycznie! Tyle tylko, że mądrzy, czujący i kochający rodzice kupowali te nowoczesne książki, ale słuchali rad babć i dziadków.
Za co moim rodzicom składam serdeczne podziękowanie.
-
2009/01/20 05:50:04
Czyli nie należy wychowywać ani stresowo (jak mi kazano) ani bezstresowo (jak teraz), tylko tak jak trzeba.
-
Gość: dagna., atm91-2-82-241-141-171.fbx.proxad.net
2009/01/26 21:13:12
Do fg.
Pewnie tego juz nie przeczytasz , ale napisze ;
Ciekawe co Cie tak szokuje ? Fakt , ze swiat sie zmienia i juz dawno nie jestesmy w latach 60-tych ?
Nie ma nic gorszego w rozmowie o edukacji jak okreslenie " a za moich czasow bylo ..."
-
2009/02/05 23:10:16
Dagna, nie kumasz. - Chodzi o to, że teraz tacy sami naukowcy, tak samo nowocześnie i naukowo, potępiają tamtych w czambuł. A ich, tych dzisiejszych, obśmieją jeszcze nowocześniejsi. - Na szczęście normalni ludzie na żadnych z nich nie zwracają uwagi i przytulają dzieci. A gdy trzeba, dadzą klapsa.
-
2009/02/05 23:15:26
Nowoczesnych idiotów nigdy nie brakowało. Mądrzejszych od tego co "za moich czasów było". - Zdaje mi się, że za moich czasów też nim byłem. Ale na szczęście wtedy dzieci i ryby nie miały głosu.
-
Gość: dagna., atm91-2-82-241-141-171.fbx.proxad.net
2009/02/06 01:47:47
Dobrze jest jednak znac te "progresywne" krytyki poniewaz one pozwalaja nam wybrac nasza wlasna metode , znalezc nasza prawde :) ... i z reszta taka jest kolej rzeczy w rozwoju , nie ? To normalne , ze nowa teoria wypiera stara ...
-
Gość: Freud, host-81-190-228-62.wroclaw.mm.pl
2009/11/05 13:00:31
Niestety ale taka jest oryginalna wersja tej bajki. Wcale nie jest lekka, łatwa ani przyjemna. Faktycznie, jest to opowieść o lęku przed porzuceniem, aby lepiej to zrozumiec polecam książkę Bruno Bettelheim'a "Cudowne i pożyteczne", która mówi o prawdziwym przesłaniu bajek (z punktu widzenia psychoanalizy). A młodym mamom radzę uprzednie przeczytanie bajki, którą mają zamiar zaserwować dziecku na dobranoc. Pozdrawiam psychoanalitycznie :-)
-
Gość: onja, 89-75-98-120.dynamic.chello.pl
2011/03/24 19:41:25
Grimmowie piszą dla trochę starszych dzieciaków...
Mnie bardzo podobają sie ich bajki i pamiętam, że robiły na mnie wielkie wrażenie jak byłam dzieckiem, takim 6, 7letnim...
Dużo bardziej też cenię sobie wersje bliższe oryginałowi niż te uproszczone historyjki z mnóstwem obrazków.
Rodzicom zupełnie małych maluchów polecam "jasia i malogosie, czerwonego kapturka, kopciuszka, kota w butach" z serii Bajki Brzechwy. Mało straszne, zabawne, cudne!